niedziela, 22 lipca 2012

Pająk, koncerto

Znowu przyśnił mi się pająk  .___. 
Ale od początku. 
Wszystko działo się w jakimś drewnianym domku, był dość rozbudowany. Bardzo mi się kojarzył z tym na działce Picka. Pamiętam, że ze mną na pewno byli: Basia, Kisiel, Misia, Asia i Sadełko. Wchodzimy do jakiegoś pomieszczenia, coś jakby salon. A tam z sufitu zwisa na pajęczynie wielki pająk. Dziewczyny zaczynają piszczeć i panikować. Sadełko w brech i bierze pająka do ręki. I zamiast straszyć dziewczyny zaczyna gonić mnie .__.  Nie bałam się, ale uciekam a on biegł za mną. Nie wiem dlaczego, ale nagle się zatrzymałam, a Sadełko położył mi tego pająka (trochę protestowałam) na twarz (;___;) a dokładnie nad lewą brwią. Teraz najgorsza część. Pająk wbił mi jakby kolce i zniknął. Bolało i stojąc przy lustrze, wyciągałam je. Ble.
A co powie sennik na temat snu z pająkiem?

Pająk- pomyślny znak symbolizujące szczęście i dobrobyt, oznacza też, że niedługo zaspokoimy nasze ambicje, jeśli pająk siedzi na pajęczynie to otrzymamy niespodziewane wsparcie w ich realizacji.

Dziwne. Sprawdziło się :D Przy okazji. Dziękuję za wasze wsparcie w pisaniu bloga!
Może lustro do tego :-)

Przeglądać się w lustrze - problemy zdrowotne, które szybko minął.

Hmm...


*

Wczoraj z Mojżeszem byłyśmy na amfiteatrze, gdzie grały trzy zespoły. Wydarzenie jak zwykle nienagłośnione przez nasze media, co skutkowało okropną frekwencją. A szkoda, bo wszystkie grały zajebiście. Tylko pierwszy miał okropną  wokalistkę, która kaleczyła KAŻDĄ piosenkę. Do tego dziwnie tańczyła. Leci rock, tańcz i wyginaj się jak na dyskotece. Chłopaki z zespołu chyba nie mieli  zbyt wielu chętnych na wokal. A szkoda, bo talentu i zgrania nie można było im odmówić. Tylko te jedną niepasujące ogniwo sprawiło, że zastanawiałyśmy się ile jeszcze wytrzymamy. Drugi zespół oprócz tego, że był niezły to wywoływał TAKIE reakcje wśród dziewczyn (z wyjątkiem mnie oczywiście):


Sry chłopaki, ale nie byliście w moim guście :-P Ten piękny moment, kiedy gitara wokalisty dostała z klapka, a później śpiewał improwizowaną piosenka o nim... Trzeci dał czadu! Moje klimaty :D Przez trzy ostatnie piosenki skakałam i machałam włosami. Nie obyło się bez problemów technicznych. Wokaliste było ledwo słychać (a czasami wcale) i z mikrofonem lub nagłośnieniem było coś nie tak, ale to nic.


*

I oto piosenka, od której nie mogę się uwolnić. Ta moja kolorowa część natury... Eh.





Proszę bez hejtów. Nie moja wina, że mam taki gust :D
Słuchaj to na zmiane z metalowymi piosenkami... Czy tylko ja tak mam? xD

3 komentarze:

  1. Ja ci kurda dam Mojżesz. -.-
    A ten hipster z drugiego zespołu był cudny i mam gdzieś twoje zdanie. 8>

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooooooo! Przyśniłam Ci się :) musimy się spotkać, bo się stęskniłam. Dogadamy się na telefon ;>

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam Twoje sny ! :D
    koniecznie trzeba się spotkać, pzdrawiam Barbra :D

    OdpowiedzUsuń